as it is

to find home in the
here and now
without the need to unpack the suitcase

to be in love
on every busy street and crowded station
in every hello
always knowing that
autumn comes, the birds will leave again

how do I get there?
I remember too many things
cup always overflowing

rivers of people substitutes for
just sitting and breathing in
the steady rhythm of the boundless ocean
I do miss you
I do miss me
endless dissonance
until the moment music reaches my heart
and drowns it in complete
Perfection

moje serce jest… | my heart is…

moje serce jest wszechświatem w kropce
. lub małą kropką we wszechświecie
jest księżycem który zgubił swoje niebo
gdy zapatrzył się we własne odbicie
i niebem odnalezionym
co zawiera cudze wspomnienie
skradzione własnej śmierci
jest płomykiem co się czasem
bardzo boi
śmierci ciem jeszcze
nie narodzonych

zdarza mu się płakać.
nieznośnym jest czasem
być cięższym od ziarnka fasoli

my heart is a universe in a dot
. or a small dot in the universe
it’s the moon that lost its sky
as it fixed its gaze on its own reflection
it’s the sky found again
with a memory that’s someone else’s
stolen from my own death
it’s a flickering flame that is sometimes
very scared
of moths’ deaths
not yet born

it cries from time to time.
sometimes it’s just unbearable
to be heavier than a pea

skąd jestem i dokąd … | where do I come from and where …

skąd jestem i dokąd idę?
każde z tych pytań oddala mnie od teraz
gdzie nie ma nic oprócz ciszy nocnego deszczu.
mogę pisać moje imię tysiąckrotnie na piasku
i za każdym razem zmyje je ulewa

po co być kimś, który do
kądś zdąża? przecież
deszcz uderza o zielone parapety
i wystarczy że ktoś słucha

where do I come from and where am I going?
each of these questions moves me away from now
where there’s nothing but silence of the nightly rain.
I can write my name in the sand a thousand times
and every time the rain will wash it away

why be someone that goes some
where? still
the rain falls on the green windowsills
and it’s enough someone’s listening

siedzę i słucham… | I sit and listen…

siedzę i słucham, jak
mały klon rośnie.
nie wszystko zostało powiedziane
lecz nie trzeba już nic mówić.
przy wieczornym oddechu z ulgą
otwieramy balkony myśląc,
że otwieramy serca
i koimy duszę nieuchronnością nocy
choć w panicznym strachu przed jej nadejściem

klonik rośnie niewzruszenie

I sit and listen how
the little maple tree grows.
not all has been said
but we don’t need to talk no more.
on the evening breath, with relief
we open our balconies, thinking
we open our hearts
we soothe our souls with the inevitability of the night
yet in a panic fear of its coming

the maple tree grows unshakeably

wejdźmy jeszcze raz do lasu … | let’s go into the woods once more …

wejdźmy jeszcze raz do lasu,
nie gubiąc naszych śladów:
dajmy wargom zagłębić się
w przyjemną szorstkość kory.

ślady obcych twarzy
na drzewach, z których
– gdziekolwiek jesteś –
liście spadają zawsze tak samo,
przetrwają chwilę dłużej
niż w oczach tych, co są tutejsi.

drzewom jest to obojętne
a ja
w końcu
i tak przecież pójdę dalej

let’s go into the woods once more
without losing our tracks:
let us dive our lips
in the pleasant roughness of tree bark.

imprints of foreign faces
on trees, from which
– wherever you are –
leaves fall always the same way,
will last a moment longer
than in the eyes of the locals.

the trees do not care
and I
eventually
will move on anyway